Ostatnimi czasy pojęcie wewnętrznego wojownika przewinęło się w kilku moich rozmowach zarówno tych w sieci jak i w życiu prywatnym i okazało się, że jest to pojęcie stosunkowo nieznane nawet w światku pogańskim. Po raz pierwszy zetknęłam się z nim wiele lat temu, w dosyć magicznych okolicznościach. A było to tak:
Był rok 1994, właśnie zdecydowałam się zostać wiccanką, poprosiłam o inicjację i dostałam pozytywną odpowiedź. Pełna byłam nadziei i pytań o przyszłość, głodu wszystkiego, co magiczne i niesamowitego entuzjazmu do działania. W tym stanie podnieconego oczekiwana trafiłam na wiccańskie warsztaty w Niemczech, a tam spotkałam pewnego bardzo już wtedy starego wiccanina – astrologa. Choć w gazetowe horoskopy nie wierzę, to jednak szybko domyśliłam się, że akurat ten astrolog naprawdę wie, co mówi. Prosząc go o interpretacje mojego horoskopu nie wiedziałam, że dowiem się dużo więcej niż się spodziewałam. W czasie naszej rozmowy okazało się, że w procesie dorastania udało mi się dosyć dobrze zabić moją wojowniczą naturę i dowiedziałam się, że aby pozostać w zgodzie z samą sobą powinnam bardziej zadbać o mojego wewnętrznego wojownika. Mając w myśli stereotypowy obraz wojownika, jako niezbyt przyjemnego gościa, co to macha mieczem zanim pomyśli, wcale nie byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy. Nie omieszkałam powiedzieć tego astrologowi. W odpowiedzi dowiedziałam się, że energię wojownika można spożytkować pozytywnie nie tyle walcząc z kimś, co o coś a zamiast niszczyć można zdobywać. Z mądrością tych słów trudno było się nie zgodzić, ale kiedy wychodząc od astrologa usłyszałam wizje, jakie stanęły mu przed oczyma, kiedy myślał o moich gwiazdach, doszłam do wniosku, że jednak chyba jest zbyt nawiedzony i new age jak na mój gust.

Postanowiłam zapomnieć o wszystkim. W postanowieniu nie udało mi się wytrwać nawet godziny. Wizje nie pozwoliły mi zapomnieć, jako że wdarły się w moje życie już w kilka minut po wyjściu od astrologa. Pierwsza wizja: ognista wojowniczka – naga kobieta o ognistych włosach, jadąca na smoku, z dzidą w ręku zmaterializowała się już 10 minut później w postaci kolczyków w dokładnie takim kształcie, jaki opisany został przez astrologa. Kolczyki te mam do dziś. Druga wizja: tęczowy wojownik – nagi mężczyzna na białym koniu jadący po drodze w kolorach tęczy musiał poczekać do następnego ranka, kiedy to kilka kobiet siadało do medytacji z kartami tarota. Zadawałyśmy pytanie, medytowałyśmy nad nim, po czym każda z nas wyciągała jedną kartę i szukała w niej odpowiedzi na postawione pytanie. Ponieważ był akurat ostatni dzień warsztatów zapytałam kart, jaka jest najważniejsza lekcja, jaką mam wynieść z tych warsztatów i jakie jest przesłanie Bogini dla mnie na czas przygotowywania się do inicjacji. Tego dnia ktoś zaprezentował nam mało klasyczne a bardziej new age okrągłe karty, w których arkana większe były zupełnie inne od tradycyjnych. Moje zdziwienie było wielkie, kiedy karta, którą wyciągnęłam okazała się przedstawiać nagiego mężczyznę na białym koniu na tęczy a pod obrazkiem widniał napis 'Wojownik’. Jako że trudno zignorować było tak jasne znaki, postanowiłam wtedy, że powinnam posłuchać rady i pogłębić moją wiedzę o tym, czym jest wewnętrzny wojownik.
Wewnętrzny wojownik to jeden z archetypów lub jak kto woli naszych wewnętrznych osobowości, coś jak nasze wewnętrzne dziecko czy wewnętrzny kochanek. Poszczególne interpretacje mogą się nieco różnić. Czasami wewnętrzny wojownik może być utożsamiony z duchowym wojownikiem, innym razem te pojęcia mogą być traktowane oddzielnie i mogą wystąpić różnice w ich opisie. Nie mniej jednak podstawowe rozumienie jest wspólne chyba dla wszystkich. Niniejszy artykuł to moje zdanie na ten temat.
Wojownicy istnieli w społeczeństwie od zawsze i od zawsze pełnili bardzo ważną rolę. Byli potrzebni i podziwiani z jednej strony, z drugiej obawiano się ich. Stawanie się wojownikiem jest osiągnięciem charakteru, a ten kształtowany jest przez nasze ego i nasz cień. Zatem jak wszystko inne, także i wojownik ma swoją ciemna i jasną stronę. To, której stronie się dana osoba odda, stanowi o tym, jakiego rodzaju wojownikiem się stanie. Aby w pełni zrozumieć, czym jest wewnętrzny wojownik, trzeba najpierw przeanalizować, co charakteryzuje wojownika, jakie cechy stanowią o tym, że ktoś staje się wojownikiem.
W dzisiejszych czasach wojownik może kojarzyć się nie zbyt pozytywnie, a nawet złowrogo z osobą, która łatwo wszczyna konflikty, skora jest do bitki i ogólnie lepiej jej unikać na ulicy. Wojownik w tym najgorszym rozumieniu to osoba emocjonalnie niezrównoważona lub niedostatecznie emocjonalnie dojrzała a poprzez to często agresywna, bezlitosna, nietolerancyjna, okrutna, mściwa, pełna złości i nienawiści do tego, czego nie rozumie. Taki wojownik jest osobą impulsywną, która często postępuje w nieprzemyślany sposób, łapiąc za przysłowiowy miecz zanim się zastanowi, co robi. Taki wojownik często atakuje innych, a nawet dąży do wojen, bo jak powszechnie wiadomo wojownik musi mieć wrogów, inaczej nie miałby prawa istnieć. Honor i szacunek często są rozumiane przez taką osobę bardzo subiektywnie w odniesieniu tylko do tego, co ona sama pod tym pojęciem rozumie a odmawiane są oponentom, którzy postrzegają je inaczej. Taki wojownik najlepiej czuje się w grupie ludzi, którzy mu przyklaskują i jako, że w kupie siła, rzadko działa w pojedynkę. Cechy te najczęściej jednak odnoszą się do 'zewnętrznego’ wojownika, u którego wojowniczość (agresja) wynikająca często z wewnętrznej frustracji, ukierunkowana zostaje na innych ludzi i/lub tendencją do niszczenia. Tylko czy o to chodzi?
Idealny wojownik jest aktywny, asertywny, odważny, jasno myślący, zawsze gotowy, zdyscyplinowany. Potrafi myśleć strategicznie, utrzymać równowagę ducha i ciała, trafnie ocenić swoje możliwości i możliwości innych, ochraniać i prowadzić. Honor i szacunek są dla niego bardzo ważne, tak samo jak oddanie i determinacja w dążeniu do obranych celów. Cele natomiast mierzone są wysoko. Instynkt, siła, energia spożytkowane są w służbie dobru i nie objawiają się w przemocy. Kiedy walczy, to wkłada to w tę walkę całe swoje serce. Taki człowiek służy pomocą w potrzebie, a zamiast gloryfikować przemoc, potrafi okazać wstrzemięźliwość i spokój. Wojownik staje w obronie tych, którzy tego potrzebują oraz idei, w które wierzy, często uważając je za ważniejsze od siebie. Nie boi się, więc postawić czegoś ponad siebie i ponieść ofiary. Działa nawet, jeśli wie, że jemu samemu może to przynieść szkodę. Wojownik jest w pewnym sensie sługą tych, dla których stał się wojownikiem. Często spotyka się ze śmiercią, co uczy go szacunku dla życia wiec nie nadużywa i nie bezcześci ani wartości z życiem związanych ani innych osób a raczej odnosi się z szacunkiem do otaczającego go świata i innych ludzi.
Te dwa rodzaje wojowników to oczywiście modele z dwóch różnych krańców kontinuum. W życiu jak to w życiu, w jednym człowieku mogą się spotkać i dobre i złe cechy wojownika. Podczas gdy każda z opisanych powyżej postaw może wiązać się z zewnętrznym wojownikiem to jednak tylko ta druga cechuje wewnętrznego wojownika. Pierwsza postawa wręcz zaprzecza rozwojowi duchowemu, który jest celem wewnętrznego wojownika.
Na wewnętrznego wojownika składają się te nasze cechy, które możemy dopasować do stereotypu wojownika i cały nasz wewnętrzny potencjał potrzebny do odniesienia sukcesu w naszych planach. Te same cechy, które są ważne dla odniesienia sukcesu na wojnie stają się ważne w samokształtowaniu swojej osobowości. Na przykład, odwaga, która powoduje, że wojownik nie cofnie się przed niebezpieczeństwem, przyda się wewnętrznemu wojownikowi do poddawania w wątpliwość swoich dotychczasowych wierzeń, szczególnie tych, jakie ma na swój własny temat a to z kolei pomoże mu rozpoznać, czego się pozbyć ze swojej dotychczasowej osobowości. Proces ten często może być bolesny i potrzeba odwagi żeby stawić mu czoła i wytrwać. Kiedy ktoś z zewnątrz burzy masz obraz nas samych, jaki sobie wyrobiliśmy lub kwestionuje nasze poglądy i wierzenia często rzucamy się ich bronić, ponieważ jesteśmy do nich mocno przyzwyczajeni. Często popadamy w konflikty z osobami, które rzuciły wyzwanie naszym przekonaniom, podczas gdy wewnętrzny wojownik sam stara się to wyzwanie sobie samemu rzucać. W ten sposób stajemy się bardziej świadomi tego, w co tak naprawdę warto wierzyć a w co nie. Wewnętrzny wojownik to ktoś, kto ma siłę i determinacje, aby walczyć o to, w co wierzy, ktoś, kto nie cofa się przez trudnościami i pokonuje przeszkody, to ktoś, kto dąży do spełnienia swoich ideałów lub ktoś, kto ochrania to, co uważa za potrzebujące ochrony.
Dyscyplina, która najczęściej kojarzy się nam ze słuchaniem czyichś rozkazów, w przypadku wewnętrznego wojownika jest dyscypliną wewnętrzną, która nie pozwala się wycofać z obranej drogi, kiedy napotykamy przeszkody. Bitwa, którą rozgrywa taki wojownik dzieje się w jego sercu i jego umyśle a prowadzi ją tak jakby była jego ostatnią bitwą, z determinacją, aby osiągnąć sukces. Kiedy wewnętrzny wojownik jest dobrze rozwinięty i dajemy mu działać to pokonujemy przeszkody i wychodzimy naprzeciw problemom a nawet po prostu ich nie mamy, bo nasza mentalność nam nie pozwala.
Kiedy wewnętrzny wojownik jest stłamszony nie potrafimy stanąć w obronie siebie, swoich przyjaciół czy swoich ideałów nawet, kiedy sytuacja tego wymaga, często stajemy się popychadłem dla innych. Jednym słowem energia wewnętrznego wojownika nie jest ukierunkowana na konflikt, ale na rzeczy, które są dla nas pozytywne, pokonywanie przeszkód, walkę o lepszych samych siebie i lepsze życie. Kiedy dajemy mu działać, walczymy przede wszystkim z samym sobą, ze swoimi słabościami, swoją nie wiedza i ignorancją. Rozpoznajemy, że żeby się czegoś nauczyć musimy czasami zrobić coś, co nie przynosi nam przyjemności, może trzeba przyjąć czyjąś krytykę a tego nie lubimy, może trzeba podjąć decyzję, której podjąć nie chcemy itp. Czasami musimy pokonać samych siebie, aby pozbyć się tego, co w nas nie potrzebne i co przeszkadza nam w rozwoju. W tej walce powinna nam towarzyszyć Prawda i bezwarunkowa miłość.

Miłość jest niezwykle ważna dla wewnętrznego wojownika, ale miłość, o jakiej mowa to miłość samego siebie (nie chodzi o narcyzm) oraz miłość do ludzkości w ogóle. Miłość do samego siebie daje wojownikowi zaparcie w doskonaleniu samego siebie i pomaga, kiedy wojownik potknie się na swojej ścieżce, doświadczy zwątpienia albo zrozumie, że popełnił błędy. Miłość do ludzkości daje zrozumienie punktu widzenia innych, co pomaga przetrwać, kiedy okazuje się, że inni mają rację. Taka miłość ponad naszą własną osobę pomoże zaakceptować zdanie innych ludzi a przede wszystkim nie pozwoli nam stać się samolubnym i służącym tylko i wyłącznie swoim interesom. W pewnym sensie wewnętrzny wojownik jest sługą Miłości przez duże 'M’. Taki wewnętrzny wojownik może się wdać w zewnętrzne konflikty, ale zawsze w obronie kogoś lub czegoś, co jest dla niego ważne. Sam nigdy nie zaatakuje, ale nie będzie się bał odpowiedzieć krytyką na ataki, nie będzie chował głowy w piasek. Poza tym jego działania będą miały na celu zrealizowanie obranych celów zamiast czekania aż problemy same się rozwiążą. W swoim wnętrzu, duchowy wojownik rzuca wyzwanie strachowi, który często paraliżuje ludzi i powstrzymuje ich od działania, walczy z zakłamaniem, nieprawdziwą wiarą, wpojonymi mu osądami i zachowaniem, które przeszkadzają w osiągnięciu szczęścia. Tak jak dobry wojownik musi mieć dobrze wyćwiczone ciało i dobrze wyrobioną kontrolę nad nim tak dla wewnętrznego wojownika ważne stają się ćwiczenia umysłowe i dążenie do mistrzostwa w osiągnięciu siły woli i intencji, wyższej samoświadomości oraz dyscypliny, która pomoże nam odkryć w sobie i kontrolować moc.
Choć oczywiście ćwiczenie ciała też powinno być ważne. Kiedy osiągnie się tą moc, dyscyplinę i samoświadomość to z ofiary niezależnych od nas warunków i sytuacji staniemy się mistrzami swojej intencji i swojego życia. Z osoby, która myśli o sobie w kategoriach swoich wyobrażeń o sobie staniemy się osoba, która jest prawdziwie sobą. Naturą wojownika jest częste obcowanie ze śmiercią i choć większość z nas nie ociera się o nią tak często jak ktoś, kto wybrał bycie wojownikiem jako sposób zarabiania na życie to jednak dobrze jest pamiętać o naszej śmiertelności. Uzmysłowienie sobie, że nie jesteśmy nieśmiertelni i nasze wcielenie może się zakończyć niespodziewanie w każdej chwili da nam perspektywę tego, co jest naprawdę w życiu ważne i pomoże dokonywać mądrzejszych wyborów. Nikt nie chce zmarnować czasu danego nam w tym wcieleniu. Nikt nie chce robić rzeczy bezsensownych i nikt nie chce spojrzeć kiedyś na swoje życie i dowiedzieć się, że jest ono wypełnione bezwartościowymi działaniami. Mało kto chce zrozumieć pod koniec życia, że zmarnował dane mu szansy i żałuje zbyt dużej ilości rzeczy których nie zdążył zrealizować. Warto sobie uzmysłowić, że dążenie do celu jest tak samo ważne jak cel a nawet może się stać celem samym w sobie i warto wybrać ścieżkę, po jakiej kroczymy mądrze, taką, na jakiej możemy się kierować zarówno umysłem jak i sercem.
Wojownicy zawsze grali ważną rolę w społeczeństwach i nasze współczesne społeczeństwo, tak samo ja wszystkie inne społeczeństwa w historii ludzkości potrzebuje wojowników. Większość z nas ciągle posiada instynkt wojownika, choć w czasach komfortu i konsumpcjonizmu, instynkt ten może być mocno ukryty albo źle ukierunkowany. Czasami coś wstrząsającego musi się wydarzyć w naszym życiu, aby ten instynkt się obudził. To, co nas nie pokona to nas wzmocni – mówi stare angielskie przysłowie. Często pierwsze szczyty do wspięcia się i pierwsze przeszkody do pokonania pojawiają się w niezbyt miłych okolicznościach. Ale wcale nie musi tak być. Każdy z nas ma coś, o co chciałby walczyć, cele, które chce zrealizować, cechy, których chce się pozbyć i takie, które chce nabyć. Może właśnie nadszedł czas na obudzenie naszego wewnętrznego wojownika.